Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny
w Rudzie Śląskiej

U nos sie godo i godać bydzie

18-02-2026, 13:03 Tekst i foto. bl

W tłusty czwartek, 12 lutego, Galeria Fermata w Stacji Biblioteka zamieniła się w przestrzeń, w której spory o status śląskiej mowy nie miały racji bytu. XVI Regionalny Konkurs Recytatorski w ramach Dni Ślōnski Gōdki, organizowany przez Szkołę Podstawową nr 40 im. Karola Goduli oraz Związek Górnośląski – Koło Halemba, udowodnił jedno: choć znowu zabrakło podpisu pod ustawą o języku regionalnym, to w sercach młodych Rudzian śląskość jest faktem, który obywa się bez dekretacji.

Podczas XVI edycji konkursu recytatorskiego w języku śląskim, 25 młodych pasjonatów udowodniło, że śląska mowa ma się świetnie i wciąż tętni życiem w sercach młodego pokolenia. Część konkursową otworzył występ Zespołu Akordeonistów im. Edwarda Huloka, który nadał wydarzeniu charakterystyczny rytm łączący pokolenia, tak jak potrafią to robić znane śląskie melodie. Na kameralnej scenie emocje serwowane przez uczestników konkursu zmieniały się jak w kalejdoskopie. Jury pod przewodnictwem Anny Morajko-Fornal nie miało prostego zadania przed sobą. Obok wesołych i dowcipnych opowieści o szykowaniu się na współczesną dyskotekę, oprócz wspomnień o dawnej zimie na Śląsku – pojawiały się wiersze o głębokim, niemal metafizycznym ciężarze. Szczególnie poruszającym momentem była poetycka ballada o Franciku w wykonaniu Emilii Przesdzing. Historia górnika, którego z mroków kopalni zabrała do siebie św. Barbara, wywołała na sali autentyczne wzruszenie. Podobnie wzruszyła publiczność Lena Ficek, recytując wiersz „Kaj je Śląsk”, dowód na to, że poezja po śląsku ma w sobie tę samą siłę poruszania emocji jak literacka polszczyzna.

Nie zabrakło zabawnych popisów pełnych dziecięcego wdzięku i humoru, o co zadbały m.in. „mało heksa” i „dziołcha z pajonkym w tasi”. Prawdziwym symbolem konkursu stał się jednak Kamil Sych, który nie tylko „przyjechoł na kole”, ale po zejściu ze sceny zapytał swobodnie: „Kaj sam moga sie dychnąć?”. Dla organizatorów było to idealne potwierdzenie, że ślonsko godka nie jest dla młodych recytatorów jedynie wyuczonym tekstem, lecz językiem codzienności. – Daliście nam najlepszy pączek na tłusty czwartek – podsumowała przewodnicząca jury.

Wśród najmłodszych z klas 1-3 zwyciężyła Maja Jendrzejowska z SP 6, drugie miejsce zajęła Hanna Breitkopf z SP 8, a trzecie Aleksander Małysek z SP 40. W kategorii klas 4-6 triumfował Michał Kobylański z SP 6, przed Leną Ficek z SP 40 i Emilią Przesdzing z SP 14. W grupie najstarszej, określanej jako „seniorzy”, bezkonkurencyjny okazał się Kamil Sych z SP 30, wyprzedzając Hannę Kozik z SP 14 oraz Antoninę Redę z SP 22.

Wydarzenie odbyło się pod honorowym patronatem Prezydenta Miasta Michała Pierończyka, którego – jak przypomniała wiceprezydent Anna Krzysteczko – cechuje szczególne zaangażowanie w promowanie śląskości. – To od was zależy, czy ta śląskość będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie – mówiła, dziękując nauczycielom i rodzicom za ich pracę włożoną w pielęgnowanie godki w szkole i w domu. Dyrektor Krystian Gałuszka podkreślił z kolei, że w dobie globalizacji właśnie to, co lokalne i odziedziczone po przodkach, staje się najcenniejsze.

Wydarzenie miało wyjątkową rangę dzięki obecności prof. Jolanty Tambor, jednej z najważniejszych postaci w walce o uznanie śląskiej godki. Choć w jury zasiadała dr Agnieszka Tambor wraz z dyrektorem biblioteki Krystianem Gałuszką i przewodniczącą Anną Morajko-Fornal, to właśnie obecność pani profesor była dla wielu symbolicznym potwierdzeniem, że to tutaj – wśród dzieci i młodzieży – bije źródło tej mowy, o którą naukowcy i parlamentarzyści walczą w salach wykładowych i parlamentarnych. O tym jak ważny jest rudzki konkurs świadczyła także obecność prezesa Związku Górnośląskiego, Grzegorza Franki, który wziął udział we wręczaniu nagród i dyplomów. Jak zauważyli organizatorzy, ten „gryfny tref” po raz kolejny udowodnił, że w Rudzie Śląskiej „sie godo… i to jak!”.    


Komentarze