Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny
w Rudzie Śląskiej

Elegancja i mistrzowski poziom

21-01-2026, 11:51 Tekst i foto: bl  

W czwartek, 15 stycznia w Śląskim Teatrze Impresaryjnym odbył się tradycyjny Koncert Noworoczny Zespołu Szkół Muzycznych I i II stopnia w Rudzie Śląskiej — jedno z tych wydarzeń, które co roku otwierają kulturalny kalendarz miasta. Publiczność wypełniła salę po brzegi: rodzice, rodzeństwo, babcie i dziadkowie przyszli zobaczyć swoich młodych muzyków, a w powietrzu czuć było tę szczególną mieszankę dumy, wzruszenia i lekkiej tremy.

Zanim zabrzmiała pierwsza nuta, już było wiadomo, że będzie to wyjątkowy wieczór. Ascetyczną czerń kotar rozświetlały dyskretnie i nastrojowo kolorowe światła. Na scenie pojawiali się młodzi muzycy w wytwornych kreacjach: elegancka czerń, minimalistyczna biel koszul, srebrne dodatki, tiulowe i brokatowe spódnice, muszki, sukienki obsypane kryształkami i cekinami – black & white w najlepszym wydaniu, z młodzieńczą świeżością i elegancją.

Występy zachwyciły różnorodnością. „La vie en rose” Edith Piaf w interpretacji na klasyczną gitarę zabrzmiała subtelnie i dojrzale. „Oberek” Grażyny Bacewicz porwał energią płynącą z każdej nuty. Aleksander Pogoriles i jego „Ekspress” w wykonaniu świetnego tria pokazał, jak pewnie młodzi muzycy czują się we współczesnych formach. W paryski klimat wprowadziła nastrojowa „Balerina w deszczowym Paryżu” Małgorzaty Piechnat, trio saksofonowe rozbawiło publiczność tematem z  The Muppet Show, a „Latin rock cafe” z udziałem wibrafonu wniosło jazzowy puls i filmowy klimat. Na scenę ŚTI przeniesiono wprost ze szkoły muzycznej organy – dzięki temu Preludium g moll Jana Sebastiana Bacha zabrzmiało z pełną mocą. A „Medytacje hebrajskie” Ernesta Blocha na wiolonczelę z akompaniamentem fortepianu, wykonane z ogromną wrażliwością i perfekcją, przeniosły słuchaczy w odległe muzyczne światy.

Występowali soliści, ensamble, były przeurocze orkiestry fletowe i smyczkowe. „Fleciki” zagrały m.in. „Rock Flute” Blaža Pucihara, Taniec Pastuszków Piotra Czajkowskiego – tak, ten znany z baletu „Dziadek do orzechów”. Zabrzmiało zimowe „Let it snow”, a finał należał do pełnego energii „New York, New York” na smyczkach. Grano na fortepianie, skrzypcach, fletach, saksofonach, trąbkach, wiolonczeli, organach, wibrafonie i akordeonie. Uczniowie byli eleganccy, przejęci i skoncentrowani – każdy z nich zaprezentował swój popisowy utwór, wymagający uważności, talentu i… ciężkiej pracy. Zagrali najlepsi z najlepszych, prawdziwy poziom mistrzowski.

Choć nie sposób wymienić wszystkich wykonawców – było ich naprawdę wielu – jedno jest pewne: jeszcze o nich usłyszymy. I jeszcze nie raz ich usłyszymy, bo już dziś potrafią zaczarować publiczność swoimi wykonaniami. A przecież przed nimi wciąż tyle nauki, konkursów, popisów i scen, na których pokażą, jak pięknie rosną i dojrzewają ich talenty.

Na koniec koncertu dyrektor szkoły Mirosław Krause podziękował wszystkim, dzięki którym taki koncert mógł się wydarzyć. Swojej kadrze pedagogicznej – za codzienną pracę, cierpliwość i prowadzenie młodych muzyków krok po kroku. Rodzicom – za to, że każdego dnia przywożą dzieci na zajęcia, wspierają i pomagają godzić szkolne obowiązki  z  ćwiczeniem  i występami. A wreszcie swoim uczniom – za ich wysiłek, wytrwałość i za to, że potrafią zamienić miesiące pracy w kilka pięknych minut muzycznej magii na scenie.         


Komentarze